You're currently on:

Sekrety odrzańskich brzan Roberta Rybczyńskiego

Robert Rybczyński współpracuje z marką Winner od wielu lat. Specjalizuje się w technikach feeder i method feeder. Jako wędkarz, triumfował na wielu zawodach wędkarskich, jednak jak sam mówi, nie o medale w łowieniu mu chodzi. Jego 45 letnie doświadczenie pozwala mu wyciągać ryby z miejsc, które z góry można by było skazać na porażkę

Preferowany poligon wędkarski Roberta to rzeka, zwłaszcza Odra, gdzie poskramiając nieobliczalne wody, wyciąga medalowe okazy. Jego dewizą jest fraza „wędkarstwo uczy pokory”. Jak twierdzi, to właśnie porażki nauczyły go prawdziwego wędkarstwa i pomogły w wielu późniejszych sukcesach.

Wywiad z Robertem Rybczyński na temat sekretów dotyczących łowienia brzan w rzekach przeprowadziła Magdalena Paziewicz.

Magda: Robert, kolejne brzany z Odry i kolejne sukcesy na Twoim koncie. Gratuluję.

Robert: Dziękuję.

M: Powiedz, jak Ty to robisz, że idziesz nad rzekę i tak po prostu wyciągasz ryby?

R: Może to tak wygląda, ale wcale tak nie jest. Łowienie w rzece na feeder to nie lada sztuka, lata doświadczeń, poznawania miejsc, kombinowania, obierania mnóstwa taktyk, a także cała lawina nieudanych zasiadek i małe kroczki prowadzące do sukcesu. Rzeka jest nieobliczalna, bardzo zmienna. Tak naprawdę to my musimy dopasować się do niej w danym dniu, a nawet w ciągu paru godzin, a nie ona do nas. Tego, co zastaniemy na miejscu nie da się przewidzieć. Zmieniający się uciąg i poziom wody potrafi nieźle namieszać. Szykując się na ryby na rzece trzeba uzbroić się wiele opcji i być przygotowanym na wszystko. To naprawdę bardzo trudna forma łowienia, ale dająca mega satysfakcję.

M: A jak wygląda Twoje przygotowanie, kiedy wybierasz się na brzany z Odry?

R: Tak szczerze to właśnie do końca nigdy nie nastawiam się na dany gatunek. Lub może inaczej – nastawiam się, ale jestem przygotowany na to, że mogę złowić w rzece tak naprawdę wszystko. To co najważniejsze w przygotowaniach do wyjazdu na rzekę to przede wszystkim sprzęt, mocny, godny zaufania. Tu nie ma mowy o finezyjnych zestawach feederowych. Łowiąc w rzekach, musimy pamiętać, że walczymy nie tylko z silną rybą, ale i z nurtem, który daje nam dodatkowy opór podczas holu.

M: Ok. To jakim kijem łowiłeś ostatnie brzany na Odrze?

R: Te brzany wyciągałem kijem X-Cast Feeder 3,60m. Fajna wędka o odpowiedniej mocy na rzekę. Idealna jest też jej długość. Z resztą nie ma potrzeby stosowania kijów dłuższych, ponieważ na rzekach nie musimy osiągać jakiś dużych odległości. Taka długość 360cm jest zupełnie wystarczająca. Innym ważnym aspektem, jeśli chodzi o sprzęt na rzekę jest kołowrotek, a zwłaszcza jego hamulec. Warto zwrócić uwagę na jego jakość, bo może to nas uratować w wielu sytuacjach. Jeszcze raz podkreślę, że mocny sprzęt na rzece to podstawa. Ryby tam występujące, często mimo niewielkich rozmiarów, są bardzo silne. Wybierając się więc na rzekę na feeder, zainwestujmy także w dobrą żyłkę i mocne haczyki. Ja osobiście używam linki Nylonic Feeder Line. Przetestowałem ją już niejednokrotnie i zawsze się sprawdzała. Co do haczyków, tutaj także wybierajmy coś potężnego. Często stawiam na modele Professional Feeder Hook F X1, F X5, F X6 w rozmiarach 8 -12. Jeśli chodzi o przypony na rzekę, to stosuję dość długie, ok. 70 – 110cm, o grubości linki 0.14 – 0.16., koszyki natomiast w gramaturach 120 – 140g.

M: Rozumiem, że łowienie na rzece nie należy do najłatwiejszych i opiera się na doświadczeniu oraz badaniach i znajomości samej rzeki. Zdradziłbyś nam jednak kilka sekretów, może trików, które stosujesz podczas łowienia odrzańskich brzan? Gdzie w ogóle powinniśmy ich szukać?

R: Brzany mają dość płaską budowę oraz dwie pary wąsów, które pozwalają na przeczesywanie dna za pokarmem. Najczęściej występują w rynnach o średniej głębokości 1-2 metry na kamienistym dnie, gdzie dosłownie kopią, szukając pożywienia. Warto szukać ich za zakrętami, na tak zwanych opaskach często bardzo blisko brzegu. Są to miejsca, gdzie woda napiera na brzeg, przez co został on umocniony za pomocą kamieni. Warto wiedzieć, że pływające w ławicach brzany zawsze prowadzone są przez największe okazy, za nimi dopiero płyną małe. Jeśli w obranym punkcie trafią nam się mniejsze ryby, warto zacząć łowić nieco wcześniej w stronę nurtu.

M: A co z nęceniem?

R: Nęcenie na rzece to bardzo trudna sztuka. Sam często z tego rezygnuję, pchając jedynie zanętę w koszyki i starając się po prostu często przerzucać zestawy w punkcie łowienia. Wszystko wina nurtu rzeki, który najzwyczajniej przepycha nam zanętę, sprawiając, że staje się ona zupełnie nieskuteczna. Możemy zdecydować się na tak zwane nęcenie wstępne, które polega na posłaniu mocno zbitych kulek z procy lub wałeczków w koszyku zanętowym. Zanętę należy lokować przed punktem łowienia, musimy sami mniej więcej oszacować, gdzie nurt może postawić naszą kulę. Jeśli nie pojawią się brzany lub będzie ich mało, można zejść jeszcze niżej od punktu nęcenia, bo być może nasza mieszanka została przeniesiona w dalsze partie rzeki. Do stworzenia mieszanki wykorzystujmy samą spożywkę. Ryb w rzece nie da się przekarmić, więc raczej nie stosuje się glin czy innych zapychaczy. Niech to nie będzie także zanęta o miałkiej konsystencji. Musi to być raczej gruba mieszanka, mocno zbita, najlepiej uformowana w takie jakby wałeczki, która po dotarciu do wody w jak największej ilości osiądzie na dnie i zatrzyma się między kamieniami. Tylko w taki sposób możemy skusić brzany do dłuższego postoju w danym miejscu. Gatunki te lubią śmierdzącą stołówkę oraz mięso. Należy zatem nęcić je robakami, pelletami o intensywnym, śmierdzącym zapachu, żółtym serem… Uwielbiają również gotowane konopie. Ja często stosuję także śmierdzące Soft Pellety czy np. 2mm Pellet Method Feeder. Jako przynęt używam najczęściej wszelkiego rodzaju mięsa: rasówek, białych robaków, pinki, a także sera, pelletów czy soft pelletów. Oczywiście, jeśli stosuję proteiny to wybieram śmierdziele.

M: Hol takiej ryby zapewne jest ekscytujący.

R: I to bardzo. Brzany rzeczne są bardzo silne i niezwykle umięśnione. Nawet utrzymanie jej w rękach wymaga wprawy. Tak, jak wspominałem, rozmiar ryb żyjących w rzekach nijak ma się do ich ogromnej siły. Np. hol 4kg brzany to niejednokrotnie długa i ciężka walka trwająca minimum 30min., pełna odjazdów. Nie są one może zbyt nagłe, ale potrafią nieźle wymęczyć ręce. Czasami zastanawiam się nawet, czy holowana przeze mnie brzana w ogóle czuje, że została zapięta na haczyk. Wydaje się jakby ona po prostu bez oporu płynęła w wybranym przez siebie kierunku. I tak potrafi odpłynąć nawet 40 metrów, a kiedy ją doholujemy i wydaje nam się, że już zbliżamy się ku końcowi potyczki, ona znów odpływa jakby nigdy nic. I należy dać jej odpłynąć. Nie ma co z nią walczyć zbyt mocno i zbyt nerwowo. Należy być cierpliwym, bo złapanie okazowej brzany może być dla nas bardzo rzadką okazją, więc lepiej dać sobie czas i walczyć z tym gatunkiem powoli. W tym momencie bardzo ważny jest dobry hamulec, który wspomoże nas w tej walce. Nie polecałbym jednak łowienia na klips. Brzany mają to do siebie, że podpływają po przynętę, pobierają ją i odpływają. Kiedy mamy zapiętego klipsa, mogą nam urwać zestaw.


M: A kiedy już dorwiemy, taką brzanę, to piękne zdjęcie, buziaczek i do wody.

R: Jasne, ale trzeba uważać, bo brzana to bardzo delikatna ryba i trzeba ją wypuszczać w miarę szybko. Dlatego po złowieniu robimy szybkie zdjęcie, po czym wentylujemy ją w wodzie i wypuszczamy. Warto tak robić, bo szkoda tych naprawdę pięknych, silnych i dających wiele emocji ryb.

M: Dzięki Robert za rozmowę i za to, że podzieliłeś się swoją wiedzą na temat łowienia brzan na feeder w rzece. Życzę wielu sukcesów wędkarskich. Czekamy na kolejne zdjęcia Twoich okazów z Odry i nie tylko.

R: Również dziękuję. Miło było porozmawiać. Zachęcam wszystkich do próbowania, poznawania swoich terenów. Łowienie w rzece to zupełnie inny wymiar wędkarstwa. Choć trudny, to bardzo wciągający. Trzeba cały czas myśleć, obserwować i kombinować. Namawiam aby się nie poddawać, bo to właśnie porażki i wyciągnięte z nich wnioski dają nam największą szansę na upragniony sukces.

M: Dziękuję i połamania.