You're currently on:

KOMERCJA – JAK NĘCIĆ, ŻEBY ZŁOWIĆ

Myśląc o łowiskach komercyjnych, wyobrażamy sobie nieskończone eldorado rybnych okazów. Jednak każda woda, także komercja, rządzi się swoimi prawami i w każdej z nich panują odmienne warunki.

Dlatego, nawet na łowiskach potencjalnie łatwych, należy obierać odpowiednie taktyki. W tym artykule chcemy zdradzić pewien sposób nęcenia wody komercyjnej stwarzający większe możliwości, a co za tym idzie zwiększający szanse na udany połów.

Stanowisko

Wybór miejscówki na komercji nie jest rzeczą specjalnie trudną. Większość z nich jest atrakcyjna pod względem dostępności do wody. Jeśli tylko regulamin łowiska nie narzuca przydzielenia konkretnego stanowiska przez właściciela, warto rozejrzeć się nieco po wodzie i wybrać miejsce, które obfituje w spławy i widoczne punkty żerowania ryb. Wybór stanowiska na komercji nie jest jednak rzeczą najważniejszą, bo nawet z pozornie trudnej miejscówki można wypracować ciekawe brania.

Nęcenie – pierwszy punkt każdej zasiadki

Nie ma wątpliwości, że wyprawę wędkarską należy zacząć od nęcenia. Zdecydowanie jest to jeden z ważniejszych punktów (jeśli nie najważniejszy punkt) każdej zasiadki. Sposobów nęcenia jest wiele, a ich wybór uzależniony jest od warunków panujących nad danym zbiornikiem. Łowiska komercyjne różnią się od ogólnodostępnych przede wszystkim brakiem możliwości zanęcenia wybranego stanowiska kilka dni przed planowaną wizytą oraz dużą konkurencją. Dlatego warto wypracować sobie odpowiedni i przede wszystkim szybki sposób zwabiania ryb. Oczywiście niemałe znaczenie ma również dobór zanęty i smakołyków, które przygotujemy na wyprawę.

Jeśli nie znamy łowiska, niestety sami musimy przekonać się o preferencjach pływających w danej wodzie tubylców. Na szczęście, jeśli chodzi o komercje, Internet przepełniony jest forami, na których wędkarze dzielą się zdobytą wiedzą. Na podstawie takich informacji możemy już skomponować odpowiedni pakiet zanętowy. Następnym punktem jest jakość nęcenia, czyli osławiona taktyka, od której bardzo wiele zależy.

Dwie podstawowe odległości nęcenia

Wyobraźmy sobie, że w tym momencie dotarliśmy na łowisko z nastawieniem na łowienie techniką method feeder. Przed nami rozprzestrzenia się płat wody i trudno nam określić, gdzie w tym momencie znajdują się ryby. Naszym celem jest ich zwabienie do obranych punktów. Tak naprawdę na wyprawie methodfeederowej cel ten będzie nam przyświecał do samego końca zasiadki. W pierwszej kolejności obieramy sobie dwie odległości podstawowe. Aby zobrazować to w czytelny sposób, założymy, że nasz wybór pada na 25 i 40 metr.

W pierwszej kolejności nęcimy bliższy dystans. Od niego także zaczniemy łowienie. Nęcenie tego odcinka nie musi być obfite, możemy posłać tam kilka koszyków zanęty i przejść do łowienia. W tym samym czasie zabieramy się za nęcenie dalszego dystansu. Tutaj możemy nęcić na grubo. Oprócz zanęty warto posłać tam kilka koszyków kukurydzy oraz pellet. Przykładowa proporcja może wyglądać następująco: 5 koszyków zanęty, 5 koszyków kukurydzy, 2 koszyki pelletu. Bardzo ważną rzeczą w obu przepadkach jest precyzja. Zadowalający efekt uzyskamy tylko wtedy, kiedy nasze koszyki będą dolatywały dokładnie do obranego punktu na wodzie. Po zanęceniu skupiamy się na łowieniu na 25 metrze. 40-sty zostawiamy w spokoju na jakieś 1,5h.

Trzeci punkt nęcenia - asekuracyjny

Trzeci punkt nęcenia na wodzie to dodatkowe zabezpieczenie w razie kompletnej ciszy na dwóch pierwszych dystansach. Znajduje się on tuż pod naszymi stopami. Nęcimy go niezbyt obficie, można powiedzieć nawet, że bardzo delikatnie. Może to być po prostu kilka ziaren kukurydzy na zmianę z pelletem, wrzucane regularnie.

Łowienie po nęceniu

Wędkowanie zaczynamy od obławiania dystansu na 25 metrze, gdzie szybko powinna zadziałać podana w koszyku zanęta. Obserwujemy ten punkt pod kątem brań. Jeśli nic się na nim nie dzieje lub brania zaczynają wygasać, po ok. 1 – 1,5h możemy przenieść się na dalszy dystans. Warto zaznaczyć, iż łowienie na method feeder wymaga częstego przerzucania zestawu, można to robić nawet co 5 minut. Łowiąc na dalszym dystansie, dajemy czas na regenerację naszego punktu na 25 metrze, pamiętając jednocześnie o regularnym nęceniu punktu asekuracyjnego pod nogami. Kiedy na 40 metrze liczba brań przestaje nas satysfakcjonować, przerzucamy się z powrotem na bliższy dystans i sprawdzamy, czy w tej części mamy szanse na coś konkretnego. Kiedy obie odległości zawodzą pod kątem brań, możemy skorzystać z punktu asekuracyjnego.

Tak zanęcone łowisko daje nam wiele możliwości i większe prawdopodobieństwo na udaną zasiadkę. Kiedy czujemy, że brania na jednym dystansie słabną, przerzucamy się na drugi i odwrotnie. Trzeci punkt, asekuracyjny, jest dodatkowym rozwiązaniem na totalną posuchę na dystansach głównych. Ważnym aspektem tej taktyki jest to, aby wszystkie działania były precyzyjne. Każde nęcenie oraz rzuty powinny być idealnie wycelowane. Tylko w takim przypadku taktyka przyniesie skutek.

Ciekawostką, co do zarzucenia wędek może być fakt, iż większe ryby zazwyczaj trzymają się obrzeży zanęconego obszaru, czekając aż drobnica odpowiednio się naje. To pokazuje, że warto zaczekać na ich uaktywnienie na danym dystansie, a także, że należy co jakiś czas go donęcać, aby zatrzymać większe okazy. Można też spróbować posyłać wędki delikatnie w boczne rejony naszego punktu nęcenia.

Powodzenia.
Team Winner