Lato, lenistwo, masa słońca, to moim zdaniem zdecydowanie czas methody. Szybkie przygotowanie, mała ilość towaru i masa gotowych rozwiązań sprawia, że w porze wakacyjnej właśnie po methodę sięgam najczęściej. Bez względu na to czy lubicie w słońcu rozłożyć się na fotelu, czy chcecie popróbować nocnego wędkowania, to ten sposób jest idealny na lato.

Przygotowania do wędkowania są szybkie i nie pochłaniają wielkich nakładów finansowych. Co odróżnia method feeder od innych sposobów łowienia, to to, że zawsze jesteś gotowy. Nawet w ostatniej chwili nie potrzebujesz wycieczki do sklepu po robaki itp. Masz pellet zanętowy i przynęty w słoiczkach i możesz jechać na ryby. Szybko, prosto i wygodnie. Te trzy słowa, to słowa klucz. Ważne jest też to, że po początkowych wątpliwościach okazuje się, że methoda sprawdza się też idealnie na PZW. Łowiłem już nią piękne ryby na wodach związkowych kilka lat temu i od początku pokazania się na krajowym rynku uważam, że tam gdzie nęcone, tam też można śmiało łowić method feederem.

Jeśli chodzi o towar, to  więcej na relaksacyjne wędkowanie nie potrzeba. 1-3 rodzaje pelletu przynętowego (miękki twardy, słodki i śmierdziuch) puszka kukurydzy,  pellet zanętowy lub mix pelletu z zanętą. Wszystko zmieści się w małej torbie. Jeśli chodzi o zmianę pracy naszych przynęt, gdy rybki będą nieco mniej aktywne, to warto mieć słoiczek waftersów. Ta nowość ostatnich lat, czasem potrafi zrobić różnicę, szczególnie gdy ryby żerują bardzo słabo. Praca waftersa na bagnecie może je zainteresować i skłonić do brania dużo skuteczniej, niż pasywna przynęta spoczywająca w podajniku. Warto sprawdzić pracę naszego waftersa z haczykiem i bagnetem w domu. Zbyt duży hak (zbyt ciężki) może pozbawić waftersa pracy, czyli jego najważniejszej zalety.

Pamiętajmy, że aby wafters pracował dobrze, należy do niego dobrać przypon z bagnetem.

Sprzęt: Mocna wędka dedykowana do methody lub feeder o długości 3 - 3,60, do tego kołowrotek klasy 4000-5000 z nawiniętą żyłką minimum 0,20, a najlepiej 0,23-0,26, podajnik zamontowany przelotowo, łącznik i przypon. Nic prostszego nie da się chyba wymyślić:)

Trzy elementy zestawu. Do tego wędka i kołowrotek i do boju.

Bardzo dużo na grupach dyskusyjnych mówi się ostatnio o gotowych przyponach do methody. Produkują je obecnie praktycznie wszystkie liczące się firmy wędkarskie. Dużo pod ich adresem jest cierpkich słów, których ja akurat tu nie rozumiem. Od wielu lat używam takich rozwiązań, z braku czasu, lenistwa i tego, że zamiast wiązać kilkadziesiąt przyponów, wolę z dziećmi pograć w gałę czy koszykówkę. Proste. Kontrola zestawu i wymiana przyponu, jeśli ten wygląda na przetarty, lub hak nie przechodzi ”testu paznokcia” to gwarancja tego, że będziemy łowić ryby i skutecznie je holować, a nie psioczyć na producentów, że ich przypony się rwą. Te zawiązane samemu, też się rwą, gdy o nie odpowiednio nie zadbamy:)

Gotowe przypony Winner z bagnetem. Najczęściej używane ostatnio do uzbrajania waftersów.

Latem staram się szukać ryb w głębszych partiach zbiornika lub tych zacienionych. Oczywiście, jeśli mam taką możliwość. Powody są prozaiczne. Szczególnie na łowiskach komercyjnych, gdzie woda jest przeważnie płytka, pojawiają się strefy zbyt mocno nagrzane, beztlenowe, których ryby unikają. Zdarzało mi się startować w zawodach, podczas których mimo równego poziomu zawodników, wyniki mieli tylko wędkarze, którzy wylosowali miejsca zacienione drzewami. Do połowy akwenu ryby brały, a tam, gdzie operowało słońce w pełni, nie było praktycznie nic. Jeśli jesteście latem na rybach i macie możliwość wyboru miejsca, szukajcie cienia i głębszej wody.

Takie wariaty fajnie walczą .

Technika wędkowania: Niby wszystko proste i każdy wie, ale gdy ruszymy się nad wodę, to czasem niestety widać, że wędkarze mają problemy z odpowiednim doborem sprzętu i techniki wędkowania. Methoda jest prosta, ale jak w każdym rodzaju wędkowania, diabeł tkwi w szczegółach, precyzji i doświadczeniu. Jeśli więc już znajdziemy miejsce do wędkowania, to starajmy się wędkować precyzyjnie. Zamontujmy żyłkę na klipsie albo zablokujmy na miękko żyłkę za pomocą gumki recepturki, która sama spadnie, jeśli ryba jest na tyle silna, że nie jesteśmy w początkowej fazie holu w stanie jej zatrzymać. Latem kluczowa jest praca. Trzeba zestaw przerzucać często. Jeśli 5-7 minut nie ma brania, to nie ma na co czekać. Kolejna dawka żarcia ląduje do wody. Aktywne budowanie łowiska przynosi efekty. Warto od czasu do czasu zmienić przynętę, ale też nie ma co cudować i zabierać ze sobą 20 słoików z różnymi smakołykami. Przekombinowanie to również częsty błąd. Gdy już ryba weźmie, przytnijmy tylko lekko. Methoda nie wymaga zacięcia “żywcowego”. Niestety często to widzę nad wodą, a potem łowimy ryby ze zdeformowanymi pyszczkami. Hol najlepiej prowadzić bokiem ze szczytówką nisko, wtedy ryba daje się spokojniej holować niż wtedy, gdy podnosimy ją wysoko. Ważna jest ostatnia faza holu. Zestaw do methody, jest sztywny. Gruba żyłka, gruby przypon nie amortyzują zbytnio zrywów ryby, które często wypinają się pod koniec holu. Warto ustawić odpowiednio hamulec. Szczególnie wtedy, gdy nasza wędka ma nieco sztywniejszą akcję.

Amur latem to częsty przeciwnik na wędce. Wędzisko Winner X -Classic dało radę.

Tym, którzy się jeszcze nie skusili, polecam rozpoczęcie przygody z methodą. To chyba najprostsza w tej chwili technika wędkowania, której nauczyć się jest zdecydowanie najłatwiej. Oczywiście nie mówimy tu o poziomie mistrzów, którzy startują w gwiazdorsko obsadzonych zawodach, ale o poziomie, który pozwoli skutecznie wędkować na komercji i PZW. Pamiętajmy o pokorze podczas wędkowania i odpowiednim podejściu. Jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne łowiska komercyjne. Większość z nich to nie są wanny z rybami. Ryby są chimeryczne, karmione w konkretnych miejscach, często w nie tak wielkich ilościach, jakby nam się wydawało, nie są łatwym łupem. Dodam tylko, że wielu wędkarzy pierwsze ZERA w życiu zaliczyło właśnie na komercji. Oby jak najmniej:)

Tekst i foto: Tomek Sikorski